sobota, 23 marca 2019

Kruszwil, Kamerzysta, Owsiak czyli o ponadczasowości robienia dzieciakom wody z mózgu.

Z racji pracy w cenzurze często spotykam się z różnymi patologicznymi treściami. Kilka razy zdarzało mi się trafiać na jutuberów zwanych Kruszwilem i Kamerzystą. Z tego co widziałem ich występy polegają na robienie beki z biedy, czyli wyśmiewaniu uboższych ludzi.
Od razu kojarzyło mi się to z rosyjskim bogatym patodzieciakiem z jutuba Grigorijem Mamurinem, znanego z filmików o ludziach którzy upokarzali się za pieniądze. Na całe szczęście, choć nie widziałem wszystkiego, rodzima wersja jest łagodniejsza.

Myślałem że to jakieś zakamary internetu ale to że ostatnio widziałem Kamerzystę w trendach na pierwszym miejscu, a filmik miał ponad 5 mln wyświetleń, wybiło mnie to z tego błogiego poczucia. A to że wczoraj w dyskusji z nauczycielem na temat motywacji młodzieży, usłyszałem że dzieciaki chcą być takie jak Kruszwil, wstrząsnęło dość mocno moim spokojem. W związku z tym postanowiłem zerknąć do internetów skąd w ogóle takie patolstwo się bierze.

No więc tak. Kruszwil – Marek Kruszel.  „Jego matka jest konkubiną Tomasza D. poszukiwanego przez policję i szeroko opisywanego przez „Tygodnik” i szczecińskie media pseudohodowcy piesków […] hodowca sprzedawał chore na parwowirozę psy, które zdychały w cierpieniu po kilku dniach. Wiadomo, że matka internetowego gwiazdora brała udział w procederze.”
( http://szczecinnonstop.pl/index.php/2018/03/02/internetowy-lord-z-bozej-laski/ )
Od 2007 pracowała jako tłumaczka przy Związku Kynologicznym w Polsce, a teraz zdaje się robi w HR w Holandii. To tłumaczy skąd dzieciak może mieć kasę.
Tłumaczy też być może pewne wzorce. Hodowla psów to bardzo często hodowla genetycznych kalek, które odbiera się matce niedługo po urodzeniu i sprzedaje się ludziom mającym kaprys na żywą maskotkę. Im to brzydsze i mniejsze tym droższe.
Co byście powiedzieli gdybym zaoferował wam kupno zmodyfikowanych genetycznie dzieciaków, których geny edytuję sobie w domowym laboratorium metodą CRISPR/Cas? Niektórym spłaszczał bym twarz a niektórym wydłużał. Tak mi się ten psi biznes kojarzy.

Kamerzysta. Łukasz Wawrzyniak. Jak można zobaczyć na filmiku ( uwaga klną - https://vodeocatalog.com/ru/video/-mOjzpyUzak ) czy pod tymi linkami https://www.instagram.com/projekt_kruszwil/ , https://www.wykop.pl/wpis/25661517/moja-dziewczyna-gdy-zobaczyla-kruszwil-i-zobaczyla/ to zwykły naciągacz.  Oskamował dzieciaki na smsach premium, zajumał komuś konto na fejsie. Prawdziwy materiał na bohatera młodzieży.

Tak mi się skojarzyło że autorytety mojej młodości nie były lepsze. Czytałem szmatławe „Na przełaj” i słuchałem Rozgłośni Harcerskej. A w obu autorytet Owsiak, wprowadzony do radia przez syna komunistycznego propagandzisty i od tamtej pory robiącego za funkcjonariusza na linii propagandy dla młodzieży. Coś tam nawet więcej o nim ostatnio wyszło ( https://niezalezna.pl/263098-ujawniamy-panstwo-owsiak-i-tajne-sluzby-tajemnice-malzenstwa-celebrytow )  Tak proszę Państwa. Robienie dzieciakom wody z mózgu istniało od zawsze, tylko przybiera różne oblicza.  A ja poczułem się o jego nowej formie Państwa poinformować. Tak jak ktoś powinien mnie poinformować o tym kim jest Owsiak 30 lat temu.


poniedziałek, 4 marca 2019

O kiełbasce. Niewyborczej.

Patrząc na to działo się z blondynami w NBP, z wygraniem przetargu przez firmę w której pracuje mąż jednej z nich, naszła mnie taka metafora naszego Państwa.

Szwejk opowiadał o znajomym w pewnym banku.
„Taki już był nienażarty, że gdy urzędnicy posyłali go po kiełbaski, to je dziurawił scyzorykiem i wydłubywał po trosze, a dziurki zalepiał plasterkiem angielskim, który przy pięciu kiełbaskach więcej go kosztował niż jedna cała kiełbaska.”
I w Polsce każdy kto może dziurawi prawo i jego wykonanie tak aby wygarnąć z tego dla siebie i swojego układu tyle sutych okruszków ile się da. Da się to wszystko nawet zrobić legalnie. Tylko problem w tym że koszty musimy ponosić wszyscy. W konsekwencji prowadzi to do tego że mamy dziadowskie państwo, z którego najlepszym pomysłem dla ludzi którzy nie są ustawieni, jest uciekać gdzie pieprz rośnie. Bo ta cała kasa którą elity sobie wzajemnie rozdają pochodzi z kieszeni biedoty, czyli tych którzy naprawdę pracują. 
A naszą politykę ładnie podsumował Michalkiewicz:
„wykonujemy desperacki slalom między Volkslistami – bo już tylko do tego sprowadza się polityka zagraniczna naszego bantustanu – o ile w ogóle jakiś wybór Volkslisty jeszcze nam przysługuje?”