środa, 16 maja 2018

Transhumanizm w polityce. Wybory w Kalifornii.

Już piątego czerwca dowiemy się jakie poparcie ma obecnie transhumanizm* w polityce. W Kalifornii odbędą się prawybory na gubernatora, co tutaj oznacza wyłonienie dwóch kandydatów, którzy zmierzą się w listopadzie.
Kandydatem transhumanistycznym jest Zoltan Istvan, dziennikarz, przedsiębiorca, futurolog.



Startował już wcześniej, w wyborach prezydenckich, ale nie był oficjalnie na listach, więc kto chciał mógł go dopisać w głosowaniu. Z tych wyborów nie mamy ilości oddanych głosów, więc miarodajne rezultaty zobaczymy dopiero w wyborach czerwcowych.
Mieliśmy już transhumanistycznego posła we Włoszech, ale był to raczej efekt zainteresowania premiera Berlusconiego długowiecznością niż niezależny start ( http://www.kurzweilai.net/italy-elects-first-transhumanist-mp)

Jakie Zoltan Istvan ma szanse na fotel gubernatora? Patrząc na sondaże dające mu najwyżej 1-2% poparcia, żadne. Tym bardziej że jest jednym z dwóch kandydatów wspartych oficjalnie przez libertarian (drugim jest Nickolas Wildstar ). Ale wiadomo że nie chodzi tu wygraną, a o popularkę, propagowanie idei i być może realną walkę w przyszłości.

W wyborach prezydenckich Istvan jeździł autobusem wyborczym w kształcie trumny, a swój przekaz opierał na wspieraniu naukowców w walce o nieśmiertelność i zatrzymanie procesów starzenia. Chciałby żeby te cele zostały osiągnięte w ciągu 15-20 lat.


Brzmi dziwnie, prawda? Ale pamiętajmy że to Kalifornijczyk. Czyli jest bardzo blisko firm i idei które dopiero po jakimś czasie rozpowszechniają się po całym świecie. To w Kalifornii mamy zagęszczenie biznesów które pracują od bardzo dawna nad sztuczną inteligencją. Od kilku lat rozwija się tam także duży sektor zajmujący się długowiecznością, a także nieśmiertelnością w postaci cyfrowej, czyli przenoszeniem umysłu do komputera (na co raczej jeszcze długo poczekamy). Tam też mamy sporo Singularytarianistów, którzy twierdzą że sztuczna inteligencja prześcignie nasze umysły we wszystkich zadaniach i sama zacznie rozwijać się wykładniczo. O Singularity twittują np. znani z Trumpowego ruchu MAGA, Posobiec czy Cernovich. O Singularity i Kulczyku pisałem w poprzednim poście: ( http://transatlantycki.blogspot.com/2018/04/sztuczny-umys-osobliwosc.html )

Może nie jest najbardziej prawdopodobnym zwycięzcą ale jest na tyle ciekawy że Newsweek udzielił mu swoich łam, aby tam mógł napisać artykuł o przyszłości technologii. Między innymi o wskrzeszaniu zmarłych już ludzi: http://www.newsweek.com/quantum-archaeology-quest-3d-bioprint-every-dead-person-back-life-837967

W tej kampanii Zoltan Istvan wysuwa też postulaty które mogą znaleźć większy oddźwięk wśród wyborców. Jak np. Bezwarunkowy Dochód Podstawowy, który popiera blisko połowa amerykanów, czy odszkodowania dla osób skazanych za posiadanie marihuany podczas rządowej wojny z narkotykami (War on Drugs). 

Jaki to będzie miało wpływ na wyborców? Zobaczymy. Nic nie jest niemożliwe, w końcu osiem lat gubernatorem w Kalifornii była maszyna z przyszłości,  Terminator – Arnold Schwarzenegger  ;-)


*https://pl.wikipedia.org/wiki/Transhumanizm

piątek, 27 kwietnia 2018

Sztuczny Umysł, Osobliwość, Nieśmiertelność przejmuje w Polsce Kulczyk.





Wpis trochę spóźniony ale jestem gdzie indziej.

***

Czym jest Singularity University?

To dwóch założycieli - Ray Kurzweil i Peter Diamandis.
Singularity to moment w którym sztuczna inteligencja stanie się we wszystkim lepsza od nas i zacznie się rozwijać wykładniczo, czyli w tempie którego nawet nie możemy sobie wyobrazić. ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Technologiczna_osobliwo%C5%9B%C4%87 )
O potencjalnych konsekwencjach długo by mówić. Ale warto wspomnieć o samoświadomości maszyn i o tym, że mogą stać się po prostu wyższą rasą. Koncepcje radzenia sobie z tym problemem są różne – od jak najwcześniejszego sprzężenia się z maszynami, czyli np. Neuralink Elona Muska pracujący nad interfejsem mózg-komputer, po propozycję hodowania sztucznej inteligencji na Marsie. 

Peter Diamandis to inżynier założyciel kilku firm w biznesie kosmicznym. ( https://en.wikipedia.org/wiki/Peter_Diamandis ) ostatnio pracuje nad przedłużaniem ludzkiego życia - Human Longevity Inc. ( www.humanlongevity.com ) sekwencjonuje DNA i analizuje go za pomocą sztucznej inteligencji.

Ray Kurzweil to specjalista od sztucznej inteligencji, ostatnio robi projekty w Google (np. wyszukiwarka „rozmawiaj z książkami” http://www.kurzweilai.net/google-announces-new-talk-to-books-semantic-search-feature) , ale bardziej znany jest promowania idei nieśmiertelności, która już niedługo ma być dostępna dla ludzkości (np. https://www.express.co.uk/news/science/781136/IMMORTALITY-google-ray-kurzweil-live-forever ale takich wypowiedzi ma mnóstwo). Krótko, Ray to, Singularitarian Immortalist człowiek wierzący w nieśmiertelność dzięki nadejściu super przełomu technologicznego. Symboliczna data tego przełomu, krążąca w necie i literaturze to 2045. 
Sam nie jestem takim optymistą i raczej obstawiałbym 2500, ale to już inna historia.
W każdym bądź razie Ray się na wszelki wypadek jest członkiem Alcor Life Extension Foundation i będzie po śmierci zamrożony (obecnie nazywają to witryfikacją). Pominę już tu temat wrzucania umysłu do komputera (mind uploading).

No więc u podstaw  Singularity University leży długowieczność, kosmos, sztuczna inteligencja, nieśmiertelność, osobliwość technologiczna. Brzmi ciekawie, prawda? Teraz, od kilku lat, to już organizacja nastawiona na zyski i oferująca kształcenie. Organizuje konkursy dzięki którym na całym świecie znajduje rozwiniętych kandydatów i ciekawe pomysły. W Polsce temu konkursowi patronuje właśnie Kulczyk.



 Jeśli masz pomysł dzięki któremu świat w ciągu następnych lat się zmieni to możesz zgłaszać się z projektem do 7 maja 2018 https://su.org/gic/2018/poland/ . W wygranej jest hak ;-) bo dojazd do uczelni trzeba sobie opłacić samemu. 

***

to newsy z tego thinktanku: https://singularityhub.com


I przy okazji news technologiczno-rządowo-pijarowy.


I dawno nie było o TTIP. 
No więc strona amerykańska chce od Europy dostępu do danych potrzebnych do trenowania sztucznej inteligencji. I partnerswa publiczno-prywatnego w tej kwestii. Jak poniżej.





PS. 4.05.2018
Ray założył się że Singularity pojawi się do 2029. Dawniej wspominali o  2045, więc jest postęp ;-) Obstawiam że nie bardzo to się uda tak szybko, ale filmik inspirujący. 




sobota, 3 marca 2018

Wskaźnik Pracuj'a - Marzec


Wskaźnik podaje ilość poważnych ofert pracy. Czyli tych w których zawarta jest podstawowa informacja – ile można zarobić.

Zasada działania indeksu jest prosta – im więcej poważnych ogłoszeń, tym lepiej dla pracownika.

W marcu, na portalu Pracuj.pl,  mamy 3% ogłoszeń (1410 oferty) z podaną płacą powyżej 2000 brutto. (nie oznacza to, że we wszystkich przypadkach ofert bez podanej płacy będzie zarabiać się mniej). Tych z powyżej 4000 brutto (915 ogłoszeń) jest 2,2%.

Czyli jest lepiej niż w grudniu (było: 2,7% i 2% ).

Przypominam że w UK ten wskaźnik to około 66% . Bo tam się o pracownika walczy. 

piątek, 12 stycznia 2018

Zagraniczny kapitał wspierający WOŚP (Polski też)


Z ciekawości zerknąłem z jakich krajów kapitał wspiera Owsiaka. 
To marki z głównej strony WOŚP, z rubryki "wspierają nas".
W USA wyszło dużo marek, ale większość to grupa TVN. U Niemców media to Onet -  Axel Springer i Naszemiasto - Polskapresse.
Co tym Niemieckim/Amerykańskim mediom tak zależy na biednych Polakach ? ;-)

Przy okazji dowiedziałem się że Allegro to już nie RPA, a AntyRadio jest już francuskie.

O propagandowej pracy Owsiaka na odcinku młodzieżowym pisałem tutaj: http://transatlantycki.blogspot.com/2016/01/najkrotsza-historia-owsiaka.html



sobota, 6 stycznia 2018

Dlaczego agencja HR wybierze Ci losowego pracownika. I o czym nie wiedzą dziunie z HR.

Otóż agencja rekrutacyjna HR najczęściej podeśle Ci kandydata, który ma podobne doświadczenia do tych w Twojej ofercie, wpisane w CV. Przeprowadzi z nim rozmowę rekrutacyjną zadając standardowe pytania o bzdetach, bo przecież dziunia z HR na robocie się nie zna więc o co zapyta? No i kandydat będzie miał papiery.
Twój wewnętrzny HR (lub ty sam jako szef) zrobi to samo i macie losowo wybranego pracownika, który prawdopodobnie potrafił najlepiej z wszystkich kandydatów bajerować.


Poniżej wklejka o badaniach na ten temat. "Załączniki 1" - trzeba sobie obrazki ściągnąć i powiększyć.

W temacie nic się nie zmieniło od kilkudziesięciu lat, a agencje HR robią wszystko na opak. Oczywiście ma to swoje uzasadnienie bo nikt nie chce płacić za konkretną rekrutację więc robi się najtaniej jak można. A że praca w Polsce jest generalnie prosta, obsługi większości stanowisk można się nauczyć w kilka miesięcy, kandydat wybrany losowo i tak się sprawdzi, bo czemu by nie miał? Będzie Pan zadowolony. I tyle.

Dlaczego dziunie z HR nigdy nie będą robić inaczej i dalej główną metodą wyboru kandydata do pracy będzie rozmowa kwalifikacyjna pełna kretyńskich pytań z internetu - "Załączniki 2" poniżej.

Wnioski: Jeśli szukasz dobrego pracownika nie licz na agencje, wysiłek musisz podjąć sam. Chyba że są na rynku już poważne agencje, a Ty jesteś w stanie im dobrze zapłacić.

Jeśli szukasz pracy - bajeruj rekrutera ile się da ale tak żeby nie dało się tego sprawdzić, naucz się błyskotliwych odpowiedzi na standardowe pytania i nie zakładaj, że da się z dziuniami z HR rozmawiać poważnie.


A tak przy okazji kapitał wysokiego ryzyka (venture) na głowę w Europie. Wygląda na to że jeszcze długo zostaniemy montownią i dystrybutorem "światowych marek", a ciekawej, dobrze płatnej i dającej wyzwania pracy tu nie uświadczysz. Towarzysze Tusk, Morawiecki, Kaczyński widzą tylko czubki swoich butów. Wiedza o świecie skończyła do nich docierać kilkadziesiąt lat temu. A zamiast pozwolić ludziom się rozwijać, rozdają zajumaną podatnikowi kasę swojemu zapleczu towarzysko politycznemu (dotacje, inwestycje, subwencje) i obsadzają znajomych królika na urzędach, które to skutecznie blokują każdą zmianę czy rozwój. (u Kahnemanna też znajdziecie o tym jak to działa)





Załączniki 1





Załączniki 2.

Dlaczego dziunie z HR nie zmienią swojej losowej metody doboru kandydatów? Bo będą święcie wierzyć że działa fantastycznie.  Złudzeniu trafności jest się w stanie oprzeć noblista po wielu latach badań. A i tak pewnie nie zawsze.





Cytaty wzięte z książek:



czwartek, 28 grudnia 2017

Najlepszego w Nowym Roku! & Zakaz puszczania fajerwerków / petard poza Sylwestrem?


I tak przy okazji o zakazie używania petard, fajerwerków poza Sylwestrem. Policja enigmatycznie informuje, że " prawo zakazuje używania wyrobów pirotechnicznych w miejscach publicznych, za wyjątkiem 31 grudnia oraz 1 stycznia" Tyle że nie wspomina która to ustawa/artykuł.
W sieci i mediach też że nie wolno bo prawo. Ale jakie?! Dziennikarze coś słaby warsztat ostatnio miewają. Ludzie też w większości sądzą, że nie można sobie rakietki poza Sylwestrem puścić. Więc jak to jest?
Otóż ogólnopolskiego zakazu nie ma.  Mogą taki zakaz wprowadzać wojewodowie na podstawie Dziennika Ustaw z 2015 r. poz. 525. Np. tak jak w lubelskim: http://starybrus.pl/rozporzadzenie-w-sprawie-ograniczenia-uzywania-wyrobow-pirotechnicznych/

Oprócz lubelskiego, w tym roku taki zakaz obowiązuje także w podkarpackim i zachodniopomorskim. W warmińsko-mazurskim to zakaz stały od kilku lat; jak ktoś chce używać poza wyznaczonymi dniami to na 48 godzin przed strzałami musi zawiadomić burmistrza, policję i straż pożarną. Jak jest w innych województwach, nie sprawdzałem.
Jeśli nie ma takiego rozporządzenia, obowiązuje ogólne prawo o nie hałasowaniu. Dyskusja tutaj: http://www.forumfajerwerki.pl/topic/15878-ustawa-dot-strzelania-w-ciagu-roku/

Czyli jest tak, że generalnie, poza miejscami publicznymi, można puszczać rakietki i odpalać petardy cały rok, ale trzeba sprawdzić lokalne prawo.

Prawnikiem nie jestem, więc mogę się mylić,  dlatego też każdemu zalecam przeczytanie wszystkich ustaw III RP ;-)

piątek, 8 grudnia 2017

Po pięciu miesiącach odwyku. Od polityki i Twittera.

Pięć miesięcy odwyku. Od  polityki i Twittera. I w ogóle od informacji z Polski. Czasem zerknę co się w światowych mediach dzieje i tyle.  I dobrze mi z tym. Ostatnie co widziałem tam o Polsce to wielkie oburzenie starym filmikiem z nagusami kręconym w murach dawnego obozu koncentracyjnego. Nagonkę na Polaków zdaje się znowu starała się rozpętać nieoceniona BBC.

Zawiesiłem swoją aktywność po ostatecznym wkurfie na wszystko i zadaniu sobie pytania - czemu właściwie mam się zajmować tym co powinni robić politycy i media? Ile można walić głową w mur w czynie społecznym? Poza tym czekały mnie ważne zmiany w życiu i czasu było mniej. Więc nawet nie oglądałem TV, polskich internetów czy gazet. Błogi spokój. Prawie, bo żona czasem włączała głośno telewizor, choć specjalnie kupiłem jej słuchawki.

***

Obecnie zajmuję się nauką i biznesem. Nauka na razie na poziomie początkującego, a biznes zupełnie niedochodowy, bo jeszcze go nie ma. Faza wstępnego startupu. Ale już teraz moim dotychczasowym followersom na Twitterze i blogu oferuję 20% zniżki* (*na usługi w początkowej fazie, w kolejnej też ale to już będę musiał solidnie policzyć bo rzecz jest dosyć skomplikowana). A  followersom z grudnia tego roku 10% * Coś powinno odpalić już na początku kwietnia, ale szczegółów nie mogę podać. Na razie szlifuję koncepcje i szykuję się do szukania inwestorów.

***

A 29 grudnia planuję wziąć sobie urlop z zrobić sobie dzień z Twitterem i AA Proving Grounds (też już 5 miesięcy odwyku). Będzie strzelanie i hejtowanie bez limitu. Już się cieszę.

***

Z tego co do mnie docierało jednym uchem z TV żony, to praktycznie codziennie coś o sądach. Nie dość że planowali kosmetyczne zmiany, gdzie stare rodziny pozostaną przy korycie, a system sądownictwa jako urzędnictwa zostanie, to cały czas to wałkują. Miejcie litość dal ludzi. Jeśli myślą, że na tym dojadą do wyborów (chcem ale nie mogem czyli nasz odwieczny imposybilizm) to się mogą przejechać.
Jedyny raz byłem na rozprawie. Na prowincji, ale przypuszczam że wszędzie jest tak samo. Sędzia robił jednocześnie za sędziego, prokuratora i adwokata. Zamiast siedzieć i spokojnie sobie sędziować pojedynek stron. No z butów mnie wyrwało. To po co te sądy? Nazwać to urzędami i niech sobie te decyzje urzędowe, zwane wyrokami, wydają. Po kiego mnożyć byty?
Zresztą co mnie to. Alternatywy politycznej na horyzoncie nie ma. Dług rośnie, Urzędoland się rozwija, propaganda szaleje (choć dobrze że są już 2 ośrodki,a nie wszystko na jedno kopyto jak za PO), system walczy z rodzinami (http://www.rzecznikrodzicow.pl/projekt-uchylajacy-ustawe-przemocowa), za wszelką cenę próbuje się zaorać wszelkie inicjatywy społeczne. Plan jest taki żeby wszystkim sterowała centrala przez urzędników w terenie. Jak się taki system nazywał...?

***

Sam sobie dorabiam pracując dla systemu. Ale już tego od kontroli globalnej. Płacą jako tako i robota niegłupia.  Moi pracodawcy zajmują się w sumie głównie biznesem ale też pobocznie kontrolą społeczeństwa. Więc czasem robię za cenzora. Ale to już nie ta praca jak na Mysiej. W skrócie – pomagam maszynom się uczyć. Za maszynami oczywiście stoją ludzie z określoną ideologią. Nie muszę wspominać, że bogaci ludzie.
W przypadku obecnej, globalnej cenzury politycznej chodzi o to żeby ludzie mieli jak najmniejsze szanse dotarcia do nieprawomyślnych treści. Nikt tych treści nie kasuje ale chroni się ludzi przed nimi. Dość sprytnie. I ciężko udowodnić że to się dzieje naprawdę. Już sobie wyobrażam że idę z tym do naszego sądu i przedstawiam informację w jaki sposób, nielegalnie, cenzuruje się niepoprawny politycznie kontent. Nikt by tego nie zrozumiał, a jakby zrozumiał i chciał coś z tym zrobić, to jak wiemy z praktyki, zaraz odezwie się telefon z góry i zamiatamy problem. Tak to niestety działa.
Z ciekawostek to z Michalkiewiczem mają problem. Nie wiedzą chyba za bardzo z której strony go ugryźć :-) . To pewnie z uwagi na to, że napomykanie iż "Żydzi rządzą światem" jest absolutnym wykroczeniem w internetach i jest banowane jak się da. Oczywiście w instrukcjach dla cenzora jest to opisane w sposób kręty i rozmyty. A Michalkiewiczowi takie mrugnięcia okiem w tym temacie się zdarzają. Taki ma marketing.
No i cenzura sobie cenzuruje szalenie uproszczone poglądy na temat funkcjonowania świata, a ludzie z takimi poglądami zastanawiają się dlaczego i jeszcze bardziej utwierdzają się w tych swoich poglądach. Mądre to wszystko?
Co do uproszczonych modeli - to gdyby ktoś pytał to światem rządzą banksterzy (wszelakiej proweniencji), którym udało się przekonać ludzi, że tonami spisanych regulacji i dotacjami/benefitami wprowadzają światły socjalizm, podczas gdy w ten sposób chronią swoje interesy. Na szczęście banksterka nie stanowi zwartej grupy i też konkurują między sobą.
W Polsce to nawet wczoraj towarzysz-bankster został premierem. To chyba awans za trzymanie Urzędolandu w permanentnym stanie niedorozwoju pozwalającym na eksploatację go jako rezerwuaru taniej siły roboczej. Chłop zrobi większą karierę niż Król Europy Donald I. Gratulacje.

A jak ktoś jest ciekawy czy rację miał Orwell czy Huxley to miłej lektury: https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/orwell-vs-huxley-o-przyszlosci-swiata/

***
Co tam jeszcze.
Kim nieźle harcuje. Widać że ciężko będzie Imperium ograć Chińczyków. To nie to co nawalanie farmerów i watażków na całym świecie za każdym razem jak zagrożony był biznes Wuja Sama. Choć te wojny z farmerami też im słabo wychodziły. Ci chowali się po górach i prowincjach i nie chcieli uznać wyższości demokracji centralnie sterowanej z państw wyżej rozwiniętych.

I przy okazji o traktowaniu sojuszników. Fajna historia dotycząca statku USS Liberty podczas wojny sześciodniowej. Krótko. Jankeski statek na Morzu Śródziemnym podsłuchiwał obie strony konfliktu. USA były raczej sojusznikiem Izraela w tym czasie, ale przecieki z podsłuchów szły przez jedną amerykańską frakcję polityczną do ONZ a stamtąd do Arabów. Więc statek został poproszony o odpłynięcie. Nie posłuchał. No więc siły zbrojne Izraela zrobiły nalot i wrak wraz z 200 poszkodowanymi (zabitymi lub rannymi żołnierzami amerykańskimi ) musiał odpłynąć. Izrael wygrał wojnę, sprawę zamieciono pod dywan określając ją jako pomyłkę i przypadek, a przyjaźń między narodami trwała. Tak się rozmawia z sojusznikami, gdy trzeba.
Wyczytałem w tej książce.

Całkiem fajna. O Mosadzie. Trochę też o tym, że żeby zrobić prawdziwe Państwo trzeba mieć sporo ludzi sprytnych i z jajami. Na złotoustych którzy ściemniają ludowi, a kasę biorą od obcych potęg czy korporacji, daleko nie zajedziemy.

***

Co do TTIP to jak widać wybory na Angelę nadal trwają więc jeszcze przez chwilę racej to nie ruszy. Niemiecki Gałkiewicz nie chciał zrozumieć że lubi Angelę, zachwyca się Angelą, popiera Angelę, więc może zrobią wybory w ten sposób żeby Gałkiewicz sobie a wyniki sobie. Stara europejska metoda. Poczekamy, zobaczymy.

***

Rozrasta się kolejny rak. Nie dość że przedsiębiorców kontrolują jak mogą, to jeszcze Urzędoland powoli przejmuje funkcje rynkowe. Ściągają ludziom kasę i rozdają swoim pod postacią dotacji czy szkoleń. Jest coś takiego jak Baza Usług Rozwojowych. Finansują  usługi. Zyskują znajomi królika którzy korzystają z tego systemu. Płaci oczywiście podatnik. Czyli na przykład przedsiębiorca który nie chce mieć z tym eurokomunistycznym syfem nic wspólnego. Nawet za pierwszej komuny nie było takiej patologii. Od czasów wejścia do UE wzrost jest znikomy, ludzie, którzy nie są systemie biednieją, rządzący wesoło rozwijają socjalizm.
No to niech ci ludzie wejdą do systemu. Niech zgłoszą się po benefity, dotacje, szkolenia. Wystarczy nagiąć trochę karku przed urzędnikiem. Trochę więcej dać się pokontrolować. Co to komu szkodzi. Co nie? I o to w tym wszystkim chodzi...

A jak tam korupcja w PARP? Rozeszło się po kościach wraz z milionami? Bogaci tak mają. Nie szkodzi, ściągniemy więcej od biedoty z mandatów i wsadzimy więcej alimenciarzy każąc im pracować w przywięziennych fabrykach dla biznesów powiązanych z lokalnymi bonzami. To się dzieje. Teraz. Słyszałem jednego naczelnika jak mówił że to bardzo dobry pomysł bo nie ma ludzi do pracy. Są, ale nie za wikt i marny opierunek (na to wystarcza płaca minimalna, więc komu się chce?)
W sumie to jestem za pracą w więzieniach, obawiam się tylko kolejnych świetlanych zamierzeń i patologicznej praktyki.

***

Mieszkałem trochę w Londynie. Słuchałem codziennie BBC 4. To takie radio dla miejscowych snobów. Bez muzyki i sportu. Głównie pogadanki i słuchowiska.
Bosze, co tam się dzieje; jak tej klasie średniej piorą mózgi. Na okrągło prawa kobiet i mniejszości, walka z Brexitem, jakimkolwiek odchyleniem prawicowym. Tam politycy wspólnie z ichnim ZUSem tak samo ogołocili frajerów z oszczędności jak u nas i nie mają w kasie nic (tyle że tam się płaci na państwowe ubezpieczenie emerytalne tyle co NIC). Więc naganiają klientów banksterce, bo nie wystarczy na starość i trzeba oszczędzać. Dziennikarstwo i zadawanie sensownych pytań w BBC 4 ogranicza się do tematów duperelnych jak np. samochody na obwodnicy.
Przyznam, że czasem też jest w tym radio ciekawie, gdy leci coś o sprawach neutralnych jak nauka czy prawo.

***

W UK tańsza jest nikotyna. W sklepie obok kupuję gumy z nikotyną w cenie 0,07 zł za mg nikotyny. Za to w aptekach obok mnie w Polsce najtaniej za 0,16zł za mg nikotyny. W internecie trochę niższe ceny.
Czyli w skrócie, nie dość że w UK nominalnie taniej to za godzinę pracy Anglik ( przy płacy minimalnej) kupi prawie 10 razy więcej nikotyny w gumach. Do tego mają strasznie drogie papierosy więc motywację do terapii mają bardzo dużą.

To jest skandal. Moim zdaniem ktoś nieźle u nas za to bierze w łapę. Nie potrafię sobie wyobrazić takiej głupoty która pozwoliłaby temu dziać się przypadkiem.**
U nas podwyższa się ceny papierosów, wprowadza dyrektywy ale nie proponuje się rozsądnych alternatyw. Niech ludzie sobie fajki przemycają, kupują od mafii czy niech hodują tytoń. Najwyżej się ich trochę pozamyka za nielegalny obrót i będzie miał kto pracować w przywięziennych fabrykach. I niech sobie zdychają na raka. No co, wprowadziliśmy przepisy i zakazy. A że to nie działa... A jak ma kuśwa działać?!
Powinny się tym zająć media. Sam jestem weekendowym fanem nikotyny, ale z rozmysłem pozwalać ludziom truć się dymem dzień w dzień, skoro chętnym do rzucenia można w prosty sposób pomóc to prawie zbrodnia. A jak nie umiecie czy nie chcecie tego robić to znieście podatki na tytoń, niech się ludziska trują za pół darmo.
Ale media też sobie mogą popisać. Wszedłem popatrzeć na walkę dziennikarzy z Gazety Prawnej z Dascoinem i podobnymi przekrętami (coś jak Recyclix* o którym wcześniej pisałem). Śmiech pusty bierze gdy widzi się jak Urzędoland jest bezradny w stosunku do jawnych przekrętów. No nikt nic nie może. I tu wierzę że nikt nie wziął w łapę ze ochronę takich biznesów bo kasa jest relatywnie mała, a kanciarze to raczej drobi „biznesmeni”. A sprawę, wydaje mi się można załatwić po prostu dobrą propagandą i informacją, z niewielkim wsparciem prawnym. Koszty to promile tego co wydaje się na bzdurne portale i innowacje. Ale kogo to?

***

Trochę się rozpisałem. To na razie tyle. Polityki tu raczej już nie będzie ale może być jeszcze ciekawiej :-)

A, jeszcze jedno w sprawie nikotyny. Wkurza mnie dyskryminacja na lotniskach w UK. Nie mogę kupić takich cygaretek jakie chcę, bo to tylko dla podróżnych wylatujących poza UE. I nie chodzi o to, że muszę zapłacić drożej. To bym jeszcze zrozumiał i po prostu zapłacił większy podatek. Ale nie, w ogóle nie mogę kupić dużej części tego co w sklepie jest. Dla podróżnych z UE jest tylko osobna, mała gablotka. Z mało atrakcyjnymi wyrobami po chorych cenach. Czy to na pewno legalne?

i ostatnie słowo, politycznie.

Nie będzie wolnego społeczeństwa i wolnej Polski, bez możliwości otwierania przez zwykłych Polaków banków, choćby sąsiedzkich, osiedlowych, miejskich. Bez możliwości kupienia broni (zwykłych kałaszy czy snajperek), organizowania się w celu zakupu nowocześniejszych jednostek (szwadronów dronów, robotów bojowych). Bez swobodnego zakupu usług (budowlanych, lekarskich, prawnych, itp. od kogo się chce), produktów (nawet tzw. podróbek - czyli wyprodukowanych przez konkurencję bogatych i wpływowych korporacji). No nie będzie, bo jak?
Panowie w warszawce albo będą mieli kij i marchewkę z dołu albo z góry. Teraz mają z góry. Żeby nie skończyło się tak jak u nas zwykle, mają mieć z dołu.

* Była decyzja w sprawie #Recyclix. Mówiąc Tuskiem jr. "wszyscy wiedzieli, że to lipa" ale urzędy mają jedynie prawo tworzyć sobie dupochrony: https://decyzje.uokik.gov.pl/bp/dec_prez.nsf/43104c28a7a1be23c1257eac006d8dd4/dd5fa153d6e2fd3cc12581f300544487/$FILE/DECYZJA%20Nr%20DOIK-42017.pdf , nie mają prawa nic zrobić realnie do czasu aż ktoś sobie z kasą zniknie. Taka sytuacja...

** Update 20.12.2017
Chyba wiem o co chodzi. Kupiłem w polskiej aptece gumy z nikotyną. Sprzedali mi, jak twierdzą, po cenie producenta bo data ważności kończy się za parę dni. Wyszło mi że zysk netto jako procent kosztów (narzut) przy normalnej cenie na ten preparat to 400% !!! 
W UK kupuję gumy z nikotyną normalnie w spożywczaku, w Polsce dostępne jest to tylko w aptekach. Więc jak dla mnie winą jest po prostu brak konkurencji i może jakaś zmowa dystrybutorów/producentów. Produkt jest prosty jak drut i praktycznie każdy może to sobie zrobić w domu. Parę litrów czystej nikotyny można sobie kupić w cenie 1000USD za litr. Czyli wartość nikotyny w jednej gumie 4 mg to  niecałe 2 grosze. A cena gumy w sklepie to co najmniej 50 groszy. Jest to proszę Państwa złodziejstwo. Czy, po socjalistycznemu, rynek regulowany dla dobra obywatela.

Dziwne, że u nas nie ma tego w spożywczych. Według wykazu można to sprzedawać i w takich sklepach: http://www2.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/zal3_wykaz_26102010.pdf
Coś tego wszystkiego nie rozumiem. Może jest już u nas tak jak u Niemców, że hurtownia farmaceutyczne nie będzie ze mną gadać jak im nie dostarczę dokumentów że jestem apteką? Chyba w to wszystko bardziej wniknę.



sobota, 2 grudnia 2017

Wskaźnik Pracuj'a - grudzień

Pełny opis wskaźnika i poprzednie wyniki w poście z maja: http://transatlantycki.blogspot.com/2017/05/wskaznik-pracuja.html

Wskaźnik mierzy ilość poważnych ofert pracy. Czyli tych w których zawarta jest podstawowa informacja – ile można zarobić.

Zasada działania indeksu jest prosta – im więcej poważnych ogłoszeń, tym lepiej dla pracownika.

W grudniu mamy 2,7% ogłoszeń (1253 oferty) z podaną płacą powyżej 2000 brutto. (nie oznacza to, że we wszystkich przypadkach ofert bez podanej płacy będzie zarabiać się mniej). Tych z powyżej 4000 brutto (915 ogłoszeń) jest 2%.

Czyli jest lepiej niż w maju (było: 2,0% i 1,5% ).

Niestety do angielskich 66% (patrz post z maja) jeszcze trochę brakuje.




PS. Wartość (0) przy "nie podano" w tabelce na pracuj.pl to jakiś błąd w skrypcie. Po zaznaczeniu opcji pojawia się wartość właściwa.



PS 2: Od 2013 udział stanowisk w USA wymagających umiejętności używania AI (sztucznej inteligencji) wzrósł 4,5 raza.

H2O robi oprogramowanie do AI, które jest prawie tak proste w użytkowaniu jak pakiety biurowe. Dlaczego używania tego nie uczą jeszcze w szkołach?




wtorek, 27 czerwca 2017

Dawać, rzecz ludzka (szort s-f, ostrzegam że kontrowersyjny i germanofobiczny)

Na początku większość rozsądnych ludzi w Polsce była bardzo zdziwiona otwarciem granic na miliony przybyszów z innych kontynentów. Nikt nie mógł zrozumieć po co nam tu tylu nowych ludzi. Uchodźców przyjmowaliśmy od zawsze, dawaliśmy azyl praktycznie wszystkim, którzy byli zagrożeni prześladowaniami w swoich krajach. Ale były od tego procedury. Teraz doświadczyliśmy praktycznie otwarcia granic, przy skandowaniu hasła „wszystkich serdecznie zapraszamy”.

Dlaczego szefowa Europy, Merkel, wpadła na taki pomysł?
Nie mogliśmy zrozumieć czemu mieliśmy dawać zarabiać szemranym biznesom wielkich finansistów eksportującym ludzi? I dlaczego mamy brać na siebie koszt ich utrzymania? Szczególnie zadziwiające były nalegania Niemców żebyśmy otwierali obozy i przyjmowali od nich kontyngenty tych ludzi. Sprawa mogła się wyjaśnić już wtedy gdy ktoś w internecie zauważył że obozy te praktycznie zawsze miały być lokowane u nas przy szpitalach. Ale nikt nie podjął tematu.

Musiał minąć rok zanim sprawa zaczęła się wyjaśniać. Zaczęło się od rabanu podniesionego w Etiopii przez dwie wielodzietne matki Nebiyu i Hilinę. Ich ośmiu synów popłynęło do Europy i ślad po nich wszystkich zaginął. A każdy z nich wyruszał innym transportem. W niecały miesiąc okazało się że takich przypadków w całej Afryce zebrało się około 150 tysięcy. Byli ludzie i nie ma ludzi. I nikt nic nie wie. Można to było zwalić oczywiście na zwyczaj pozbywania się dokumentów przez „uchodźców” po to aby twierdzić że przybywają z terenów objętych wojną, ale w dzisiejszych czasach ludzie w prosty sposób mogą napisać maila czy sms.  A tu nic, cisza.

Na trop naprowadził media reportaż nie związany w ogóle z tematem imigrantów. Reportaż w którym dziennikarz bardzo dziwił się ostatniemu spadkowi cen organów ludzkich na czarnym rynku. W kolejnym reportażu nadanym we Francuskiej telewizji ktoś poszedł tym tropem. Przed niczego nieświadomymi Europejczykami ukazał się koszmar w całej rozciągłości. Tysiące małych obozów przy szpitalach, gdzie na skalę przemysłową pozyskiwane były organy. Serca, nerki, oczy, wszystko co się dało. Uczestniczyły w tym procederze największe firmy branży, w tym Axel Spanners' Transplant. To co zostawało po wycięciu organów, wcale się nie marnowało, firmy nieźle zarabiały. Jak to powiedział jeden z zeznających później pracowników „W Niemczech, można powiedzieć, ludzie umieją coś zrobić - z niczego...”.

Jak już teraz wiemy sprawa, mimo że koszmarna, rozmyła się po kościach. Okazało się że wszystko było legalne. Każdy dawca podpisał stosowne oświadczenie i dodatkowo miesiąc przed operacją otrzymywał wynagrodzenie w kwocie 2000 Euro. A że oświadczenie napisane było prawniczą niemczyzną, odwoływało się do ostatniej nowelizacji Dyrektywy Europejskiej o Dawstwie, zatytułowanej „O Prawie do Szczęścia”, która odwoływała się do Traktatu Lizbońskiego...
Nikt tego przecież nie czyta. Cóż, nieznajomość prawa szkodzi. Tyle że nikt więcej już nie chce teraz jakoś do tej Europy przyjeżdżać.

Nowe Miasto Times - 2020


środa, 21 czerwca 2017

Propaganda głupcze


O ile ludzie mają szansę nauczyć się w szkole o prostych czynnikach determinujących wybuchy konfliktów międzynarodowych w przeszłości, o tyle przy myśleniu o bieżących problemach geopolitycznych duża ich część daje się uwieść propagandzie.

Historia jest prosta jak te streszczenie dla uczniów.

Natomiast teraźniejszość jest rozmywana w propagandowych artykułach w prasie czy w narracji z telewizora. Cała ta argumentacja, jak widać po chwili prostej analizy zależności mediów, jest po prostu kupiona przez różne grupy interesów. I to nie zarzut, tylko takie samo stwierdzenie jak to, że gdy słońce oświetla Ziemię to na Ziemi jest jasno.

A geopolityka jest tak samo prosta jak konflikty kilku grup szympansów w lesie. Większa jest tylko skala, stopień skomplikowania negocjacji interesów w coraz niższych w hierarchii grupach, no i środki rozwiązywania konfliktów. Ale nie powinno nam to zacierać obrazu całości, gdzie ważne jest, która małpa mocniej huknie kijem w konar i czy małpa aspirująca do przywództwa zechce sprawdzić czy przeciwnik naprawdę jest tak silny na jakiego wygląda.
I chciałbym sądzić że jest inaczej, ale po lekturze Wikileaks, raportów Stratfora, czy analizie ostatnich wojen na Bliskim Wschodzie, nie da się o geopolityce myśleć w odmienny sposób.

No i na tym tle kilka zdań chciałbym poświęcić potencjalnej szansie na niepodległą ekonomicznie Polskę. Wiem że to science-fiction, ale jakoś nie mogę się powstrzymać.

Jak w wielu innych krajach, większa część ludności została zaprzęgnięta do kieratu w którym kręci się od urodzin aż do śmierci, robota, zaspakajanie bieżących potrzeb, niewyszukana rozrywka, robota. Brak szans na rozwój, tworzenie. Sytuacja w której na mieszkanie, które zrobione jest głównie z piasku, trzeba pracować 30 lat. Nikt mi nie powie że to jest normalne. Już zdaje się pisałem kiedyś jak oni ten piasek zamieniają prawie że w złoto, więc nie będę się powtarzał.
Nadwyżki zgarniane od tych ludzi idą do właścicieli tego globalnego interesu i na wynagrodzenie nadzorców niewolników. Psychologia rozwinęła się znacznie dlatego żeby utrzymać kolonię w posłuszeństwie już nie trzeba poganiaczy z batem czy patroli na każdej ulicy. Też już kiedyś rozwijałem temat o tym jak to działa w szczegółach więc pominę to tym razem.

Mamy jednego hegemona globalnego – państwowego i raczej już nadzorującą tego hegemona warstwę bankowo korporacyjną. Co się stanie jeśli chcielibyśmy uwolnić się od niego? Jasna sprawa – po prostu wojna. Czy możemy nie przegrać, albo odzyskać niepodległość ekonomiczną tej wojny unikając?*

Pominę tu ewentualne sojusze, kwestie uzbrojenia obywateli i skupię się na sprawie równie ważnej, czyli przekonaniach opinii publicznej w kraju agresora. Tutaj mamy niestety poważny problem. Większość mieszkańców Ameryki Północnej wierzy że to my jesteśmy zabójcami Żydów. Że jesteśmy odpowiedzialni za Holokaust. W związku z tym agresja na Polskę nie wywoła żadnego sprzeciwu wśród mieszkańców USA czy Kanady. Wzruszą ramionami i powiedzą, dobrze im tak. To pokłosie udanej akcji propagandowej Niemców, a być może i amerykanów (zresztą większość amerykanów ma pochodzenie niemieckie, o czym często się zapomina). Polska praktycznie nic z tym nie robi (nie licząc niskobudżetowych dupochronów, typu listy protestacyjne), widocznie ma zakaz.
Najlepszą robotę robi tu Wykop.pl i Fundacja Tradycji Miast i Wsi (http://www.germandeathcamps.org/) , ale środki i zasięg mają niestety mikroskopijny.



Rząd tu działa nie na naszą rękę wypowiadając się o problemie uchodźców, zamiast akcentować sprzeciw przeciwko przymusowym kontyngentom z Niemiec. Tak po prostu, na tle historycznym. W tą stroną widziałem że idzie Prezydent, ale jest w tym dość osamotniony. A ludzie to kupią, moja grafika idąca w tą stronę, trafiła na główną na Wykopie.



Za kilkadziesiąt milionów, czyli za cenę portalu dla bezdomnych, czy innych bzdur, można zrobić taki event, który te przekonanie o nas jako pogromcach Żydów, zniweluje. Ale na to się nie zanosi.

Oprócz tego, jeżeli zaczniemy zmieniać prawo tak aby uzyskać rzeczywistą wolność dla ludzi (czyli w ekonomii po prostu wolny rynek, i pietruszki, i pieniędzy i budownictwa, i itd.,** ), a co za tym jakąś niepodległość ekonomiczną, to na ulicach hegemon z pomocnikami nam zacznie robić takie zadymy, że nie da się raczej z tym poradzić bez zamykania zaciężnych zadymiarzy. No i oczywiście wtedy na świat idą newsy o opresyjnym reżimie. No i mamy typowe podłoże do wprowadzania demokracji czołgami. Niby z podobną sytuacją mamy do czynienia teraz, ale patrząc na skalę, to jest to robione przez lokalne sitwy, wygląda bardziej komediowo niż tragicznie i na razie nikt poważny z góry się w to za bardzo nie wtrąca.

Kto ma o naszą niepodległość ekonomiczną zawalczyć? Rząd uzależniony od układów globalnych czy lokalne grupy interesu cieszące się swoimi mizernymi przywilejami? Nie mają interesu żeby się na to zdobyć. My, mróweczki zagonione do kieratu? Tak, powinniśmy, bo  nikt za nas tego nie zrobi, ale nie chcemy, nie mamy czasu, nie potrafimy się jednoczyć. Więc co? Wiem ale nie powiem, bo za dużo pisania i zresztą sam musiałbym to zrobić, a mi też się nie-bardzo chce. Wspomniałem że to rozważania science-fiction, prawda?

A o ile teraz gdy do Polski płyną pieniądze od pracujących za granicą, gdy nasze PKB od kilku lat podkręcają Ukraińcy, sytuacja wydaje się być nawet optymistyczna, to niedługo zostanie tylko dług i frustracja. Nie da się niczego zmienić bez zmiany systemu. Jak ludzie zaczną znów odczuwać biedę i beznadzieję, zacznie się szukanie szkodników, bumelantów, wywrotowców. Potem kontrolowana rewolucja, czy jakieś gorsze rozwiązanie, i zabawa od nowa. A ludzie mało co z tego kojarzą.

Kiedyś wpadłem na pomysł żeby zakładać Koła Bilderberga w których młodzi ludzie uczyliby się myślenia globalnego. Na początku rozdzielane byłyby role, każdy musiałby wczuć się w pozycję negocjacyjną, interesy, motywacje danego, prawdziwego, uczestnika i bawilibyśmy się w podział wpływów nad światem. Może ludziom otworzyły by się trochę oczy gdyby weszli w skórę wielkich tego świata. Ale się nie otworzą. Bo też mi się nie chcę. Lato idzie :-)




*Pomijam tutaj sprawę różnić stronnictwa niemieckiego – PO i amerykańskiego – PiS, bo w sferze gospodarczej realizują taką samą politykę, tak samo głosują w UE, tak samo są przychylni bankom i korporacjom, różnice są tylko w detalach, co pozwala toczyć im drobną przepychankę o finansowe i prestiżowe korzyści z kontroli lokalnej ludności.

** Sprawa jest trochę bardziej skomplikowana z uwagi na obecność potężnych, globalnych graczy, którzy przy całkowitym uwolnieniu każdego rynku od razu, w niektórych branżach wyssą z nas kasę jak odkurzacz, ale to inna kwestia, potrzebująca osobnego podejścia.


Update 29.06.2017

Po odtajnieniu przez Niemców archiwów Organisation Gehlen czyli późniejszego BND ( wywiad niemiecki) jako pierwszy, zdaje się, informacje o pomyśle przedstawiania obozów koncentracyjnych jako Polskie Obozy Koncentracyjne podał "Wręcz Przeciwnie"
http://nczas.com/wiadomosci/warto-obejrzec/kto-wymyslil-polskie-obozy-koncentracyjne-ciekawe-artykuly-z-wrecz-przeciwnie/. (wrzesień 2011).
Nie mam tego wydania więc nie wiem w oparciu o jakie źródło.

Ale, co może nie jest zaskakujące, lecz ciekawe, Wydziałem 114 ( Dienststelle 114), który to sformułowanie wymyślił i promował, kierował bezpośrednio amerykański wywiad, Counter Intelligence Corps (CIC).

Źródło: http://iddd.salon24.pl/520321,dienststelle-114-i-obozy-powojenne-do-wyw-cosic-z-migalskim



Update 15.07
Prosto i krótko o tym jak Amerykanie rządzą światem. I to w Rzeczpospolitej, a nie na żadnym blogu o iluminati czy innych masonach: http://www.rp.pl/Rzecz-o-historii/307139891-Jak-Amerykanie-rzadza-swiatem.html

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Ramadan we Wiadomościach TVP

Przypadkiem obejrzałem wrzucone przez kogoś na fejsa Wiadomości z 5 czerwca. A tam od 5:25 mamy sytuację opisaną przez lektora jako "radykalny protest wyznawcy islamu" ( Materiał na stronie TVP https://wiadomosci.tvp.pl/30779508/05062017-1930 ).



Problem w tym, że jest to urywek występu performera-komika Yassine Hasnaoui, który takie scenki sobie podczas ramadanu aranżował. Nie jest to nagranie realnego protestu. Tu objaśniający artykuł po francusku z filmem: http://www.quoidenews.fr/2015/07/09/hasnaoui-ramadan-paris-video/

A tu oficjalny kanał performera na youtube: https://www.youtube.com/channel/UClrf8Ug02B9eUs4s391x9ZQ/videos

Wydaje mi się że po prostu nikt nie sprawdził co to za materiał, bo narażanie się na dużą wtopę puszczaniem takiego fejka to chyba za duże ryzyko.

Tu omawiana scenka w całości:



Update 13.06. Ale jak to już to wyłapałem to mi zajumali newsa bez podawania źródła. Poszło na główną na WP.
https://teleshow.wp.pl/kolejna-kompromitacja-wiadomosci-radykalny-wyznawca-islamu-okazal-sie-francuskim-komikiem-6133209001641601a Tzn, zajumała nie WP, tylko pierwotnie lewizna z Oko Press. W sumie się nie dziwie, to chyba ekipa od Sorosa. A o WP też miałem okazję wspomnieć tu na blogu w kontekście manipulacji. Wart pac pałaca.

A komuniści z Razem na tej podstawie nawet skargę składają ( http://wyborcza.pl/7,75398,21967327,partia-razem-sklada-skarge-na-wiadomosci-pokazali-skecz-jako.html ). O tym żeby coś takiego przeciwko TVNowi zrobić, który jest mistrzem bezczelnej propagandy to nawet nie pomyśleli. Ale TVN takich baboli nie przepuszcza, jedzie na zimno ale z niemiecką skrupulatnością.




wtorek, 30 maja 2017

Wyciszamy TTIP aż do wyborów w Niemczech

Jak wspomniałem kilka dni temu na Twitterze, TTIP jest wyciszane aż do wyborów w Niemczech (24 września). W mediach będą newsy że są za duże różnice negocjacyjne, że się nie da bo coś tam, itp. Chodzi o to, żeby nie wkurzać tym tematem niepotrzebnie wyborców, a w Niemczech akurat nastroje przeciwko TTIP są taki, że są tam w stanie, bez problemu, zebrać ponad 100 tys. demonstrantów, jak pokazali rok temu.

No i w związku z tym mamy Merkel, która udaje że się na USA obraziła i wygłasza słowa typu „Europa musi wziąć sprawy w swoje ręce” . Mamy amerykanów, którzy ją wspomagają, również udając focha. I wszyscy są zadowoleni. Po wyborach wrócimy do stołu, jakoś dziwnie pogodzeni.

Merkel przyda się też sukces na naszym podwórku, czyli podejrzewam że nas USA przyciśnie żeby jakoś sprawę z tymi uchodźcami załatwić, żeby wyglądało potencjalnym wyborcom Merkel, że się ugieliśmy a w zamian, hmmm, sam nie wiem, może Morawiecki „załatwi” kilka nowych fabryk zachodnich marek w Polsce i to nawet bez dofinansowywania ich z kieszeni polskiego podatnika?

Zwyczajowo choć już raczej tylko rytualnie, kijki w szprychy będzie wrzucał Putin, ale w tej sprawie akurat nie wróżę sukcesu, to zbyt ważny deal.


piątek, 26 maja 2017

Wskaźnik Pracuj'a

Z uwagi na mało mówiące komunikaty o stanie bezrobocia i jakości oferowanej pracy, zdecydowałem się na publikację własnego, prostego wskaźnika.

Mierzy on ilość poważnych ofert pracy. A mówiąc o poważnych mam na myśli te w których zawarta jest podstawowa informacja – ile można zarobić. Dodatkowo te zarobki muszą wystarczyć przynajmniej na jakąś wegetację.

Dane pobieram z portalu pracuj.pl . To portal w którym za ogłoszenie trzeba zapłacić więc z zasady swoje anonse dają tu już w miarę rozwinięte firmy.

Zasada działania indeksu jest prosta – im więcej poważnych ogłoszeń, tym lepiej dla pracownika.

Jasne że niektóre firmy na świecie, rekrutujące na stanowiska super-hiper-top menadżera, specjalisty od rakiet, też nie udostępniają publicznie proponowanej płacy, ale większość tych na pracuj dotyczą pracy dla zwykłych ludzi.

Na dziś mamy tylko 2% ogłoszeń z podaną płacą powyżej 2000 brutto. (nie oznacza to, że we wszystkich przypadkach ofert bez podanej płacy będzie zarabiać się mniej). Tych z powyżej 4000 brutto jest tylko 1,5%. A przeliczeniowo 1000 euro też nie jest kwotą porażającą.







Dla porównania wskaźnik obliczony dla popularnego portalu z ofertami o pracy w UK: reed.co.uk, wygląda jak poniżej. Za poważne oferty uznałem te z płacą powyżej 24000 funtów rocznie.
Od razu widać różnicę w podejściu do potencjalnego pracownika.



Wskaźnik* będę publikować raz na kwartał. Zobaczymy czy z pracą się poprawia się czy nie.

Może w końcu dożyjemy czasów gdy za jedyną ofertę pracodawcy w anonsie  nie będzie robić wyświechtana formułka:

"Praca w młodym zespole, atrakcyjne wynagrodzenie, możliwość rozwoju zawodowego, niezbędne narzędzia pracy, karta multisport"


PS. Można? Można. Z tym że w mojej okolicy oferują już 3400 brutto.


* Wskaźnik i ten wpis powstał w godzinę, w przypływie chwili wolnego czasu, więc jeśli ktoś ma zastrzeżenia metodologiczne to pewnie ma rację. Ale darowanemu koniowi ..., blog jest niekomercyjny :-)

PS. Jest mała niezgodność  między danymi w grafice i w tabelce dla wartości "nie podano". Przepraszam ale na tyle mała że nie chce mi się poprawiać :-).

niedziela, 21 maja 2017

Kaczyński gra w szachy

Pamiętacie jedną z ostatnich scen/wersów 1984 ? Tą gdzie Winston gra w szachy? To właśnie jest to co teraz robi Kaczyński. Sponiewierany wiedzą o prawdziwych mechanizmach władzy, zwyciężony, przeczołgany,  resztką sił próbuje odnaleźć jakikolwiek sens istnienia. I robi za twarz pozornej walki z systemem. Tak, wiem że w Matrix TV wygląda to inaczej.



I nie jest to zarzut. Każdy by się poddał. Ja sam zrobiłbym to zapewne o lata wcześniej. Zresztą może on też. Biorąc pod uwagę brata, który podpisuje Traktat Lizboński może ta decyzja o odpuszczeniu sobie realnej walki zapadła dawno, dawno temu. A może nigdy nie starał się walczyć na serio i tylko grał w teatrze? Aktor, jak Ronald Reagan. Bardzo dobry aktor.

I dzięki temu mamy coraz większy zamordyzm. Ale nie tam gdzie wskazuje go TVN/GW. Nie. Możecie zobaczyć go w sklepach i na ich witrynach internetowych. Pod postacią informacji o limicie kwoty dozwolonych płatności gotówkowych. Morawiecki oprócz bajek w Powerpoint'cie działa też realnie. Jednym z pierwszych posunięć było ograniczenie swobody gospodarczej. Zwiększenie ilości transakcji do których wgląd mają bankierzy. Od niedawna międzynarodowe banki kontrolują każdą transakcję powyżej 15000zł* Jeśli nie dasz jej skontrolować to jest nielegalna. Czegóż moglibyśmy się zresztą spodziewać po Morawieckim, który utrzymywał się z pracy dla międzynarodowej banksterki?



A będzie jeszcze gorzej. W czasie gdy barany zajęte są przepychanką o aborcję, związki partnerskie, korzenie rodzinne, podrzędne stołki i inne pierdoły, można wiele zrobić dla ludzi, którzy mają prawdziwą władzę i kasę. Zwłaszcza że barany znieczulone są socjalem, który pochodzi nie skąd indziej, a z ich własnych portfeli (500+).

Tak właściwie to chciałem dziś pisać o Andruszkiewiczu, czyli o powtarzanej od wieków promocji kogoś z opozycji, kto walczy z układem i bardzo dobrze gada, ale odechciało mi się komentowania kogoś kto potrafi jedynie z napuszoną miną pieprzyć o partiokracji. Facet chyba nawet nie ma pojęcia jak to wszystko działa skoro dał się złapać na nędzne kilometrówki i hotele. To już się tylko do kabaretu nadaje.


*Oczywiście to ograniczenie płatności to przeciwko złodziejom. A tak na marginesie, wiecie jak nazywali u sowietów zbiega z obozu? Nazywali go śledziem. Bo za zakapowanie takiego władzom dostawało się śledzie. Smacznego.

PS. Kto mu kazał tą dumną fotę zrobić? Chciałbym zobaczyć badania publiczności - jakie emocje wywołuje. Moim zdaniem to strzał w kolano , ale ostatnio mało w badaniach siedzę. Może to strzał w dziesiątkę?



Update. 06.07.2017 - Kaczyński, WSI, Morawiecki, TTIP, Szydło, Kseń, Wrocław, STASI, itp. Taki filmik. 
Ciężko się to ogląda bo dużo bełkotu - o Żydach, masonach***,  zbyt daleko idące domysły na podstawie szczególików, zbyt mocne słowa, zbyt emocjonalne i w ogóle ciężko się ogląda. Ale warto. Można od 36 minuty.
Kękuś to były menadżer banków i korpo, ale coś mu się banking nie spodobał, zaczął za dużo mówić i standardowo chcieli go wsadzić do psychuszki.

***  Jak się mówi o poważnych rzeczach to tej flagi nie powinno się używać bo od razu wywołujemy blokadę u przeciętnego odbiorcy treści. Michalkiewicz robi to samo, snuje ciekawe historie, podaje interesujące fakty i nagle jebut coś o Żydach, jak Korwin o Hitlerze.

środa, 3 maja 2017

Konsekwencje nieskończoności


(English version below.  La version française ci-dessous)

Tak jak nikt dotąd nie dowiódł, że istnieje w jakimkolwiek miejscu kosmosu pustka, tak nikt nie zaobserwował skończoności, początku i końca wszystkiego. Możemy śmiało zakładać że przestrzeń kosmiczna jest nieskończona i że wszędzie istnieje jakaś energia czy materia.
Konsekwencją tego jest nieskończona ilość wszechświatów, słońc, planet. I wchodząc w to głębiej, nieskończona ilość np. naszych Ziemi i sytuacji takich jak właśnie w tym momencie. I nieskończona ilość rozwinięć tej sytuacji. I oczywiście Ziemi z różną przeszłością.

Rozwiązuje to nam „paradoks dziadka” bo podróż w czasie staje się po prostu podróżą na podobną planetę, a nie bajkowym wymysłem ( tu krótko o Czasie: https://transatlantycki.blogspot.com/2015/09/czas.html )
Konsekwencją praktyczną nieskończoności jest to, że gdzieś daleko żyje nieograniczona ilość naszych przodków, a i rzecz jasna, nas samych. W takich nieskończonościach będących „od zawsze” zapewne istnieją też krańcowo zaawansowane cywilizacje o boskich mocach, które pokonały te prymitywne, aczkolwiek wyglądające na mocne, przeświadczenie o tym że istnieje granica prędkości – szybkość światła. Mogą przemieszczać się wszędzie. Jeśli użyczą nam swojej technologii będziemy mogli np. zrobić sobie historyczną wycieczkę nad Grunwald 1410 (na Ziemi o tożsamej z naszą przeszłością) i popatrzyć z góry na bitwę.
Rozwiązuje nam to też problem istnienia/nieistnienia bogów. Zostaje już tylko odpowiedź na pytanie, czy takowi obserwują i wpływają akurat na naszą Ziemię czy nie.

Czy te założenie nieskończoności ma jakieś znaczenie tu i teraz? W zasadzie nie, oprócz tego że powinno nas bardziej zmotywować do szukania możliwości obalenia mitu o najszybszości światła. Jest jeszcze tyle do obejrzenia poza naszym, już jako tako zbadanym, padołem.


-          ---          - -          - -          - -          - -          - -          - 

Consequences of infinity

Just as no one has ever proved that there is an empty place in space, no one has observed the finitude, the beginning and the end of everything. We can safely assume that space is infinite and that there is energy or matter everywhere.
The consequence of this is the infinite number of universes, suns, planets. And going deeper, the infinite number of our Earths and moments like that one that we are living in now. And an infinite amount of alternatives to this situation. And of course many Earths with different pasts.

This solves the "Grandfather paradox", because traveling in time becomes simply a journey to a similar planet. We do not need fancy tricks with time  (I wrote a bit about the Time here, in Polish: https://transatlantycki.blogspot.com/2015/09/time.html)
The practical consequence of infinity is that somewhere, far away, exists an unlimited number of our ancestors, and, of course, unlimited number of me and you. In such space that exists "forever", there are probably also extremely advanced civilizations with near divine powers that have overcome these primitive, though seemingly strong, conviction that there is a speed limit - the speed of light. They can move everywhere, with any speed. If they give us their technology, we will be able to make a historic trip to Waterloo 1815 (on Earth, similar to our but in past) and look down on the battlefield.
It also solves the problem of the existence / non-existence of the gods. There is only the answer to whether or not they are watching and influencing our planet or not.

Do these assumptions of infinity have any meaning here and now? Basically not, but it should motivate us to look for the possibility of overthrowing the myth of light as fastest thing in universe. There is so much to see outside of our world, which we already examined a bit.

-          ---          - -          - -          - -          - -          - -          - 

Les conséquences de l'infinité

Comme personne n'a jamais prouvé qu'il y a un espace vide dans l'espace, personne n'a observé la finitude, le début et la fin de tout. Nous pouvons supposer en toute sécurité que l'espace est infini et qu'il y a de l'énergie ou de la matière partout.
La conséquence de ceci est le nombre infini d'univers, de soleils, de planètes. Et plus profondément, le nombre infini de nos terres et de nos moments comme celui que nous vivons maintenant. Et une quantité infinie d'alternatives à cette situation. Et bien sûr, beaucoup de terres avec des passés différents.

Cela résout le "paradoxe du grand-père", car voyager dans le temps devient simplement un voyage vers une planète similaire. Nous n'avons pas besoin de tours de fantaisie avec le temps (j'ai écrit un peu sur le temps ici, en Polonaise: https://transatlantycki.blogspot.com/2015/09/time.html)
La conséquence pratique de l'infini est que quelque part, loin, existe un nombre illimité de nos ancêtres et, bien entendu, un nombre illimité de moi et de toi. Dans un espace qui existe «pour toujours», il y a probablement aussi des civilisations extrêmement avancées avec des pouvoirs divins qui ont surmonté cette conviction primitive, bien que apparemment forte, qu'il y ait une limite de vitesse - la vitesse de la lumière. Ils peuvent se déplacer partout, avec n'importe quelle vitesse. S'ils nous donnent leur technologie, nous pourrons faire un voyage historique vers Waterloo 1815 (sur Terre, semblable à notre mais au passé) et regarder vers le bas sur le champ de bataille.
Il résout également le problème de l'existence / non-existence des dieux. Il n'y a que la réponse à savoir si elles regardent ou influencent notre planète ou non.

Est-ce que ces hypothèses de l'infinité ont une signification ici et maintenant? Fondamentalement pas, mais il devrait nous motiver à chercher la possibilité de renverser le mythe de la lumière comme la chose la plus rapide dans l'univers. Il y a tellement de choses à voir en dehors de notre monde, que nous avons déjà examiné un peu.

piątek, 21 kwietnia 2017

Po chwili ciszy wraca TTIP

Paul Ryan, Przewodniczący Izby Reprezentantów USA, wraz z kongresmenami, odwiedza Polskę, aby trochę polobbować w temacie TTIP i wymienić przy okazji z naszymi parę żartów na temat zniesienia wiz dla Polaków:
http://www.radiomaryja.pl/informacje/przewodniczacy-izby-reprezentantow-usa-wizyta-polsce/
O TTIP w materiale taktownie nie wspomnieli. Zresztą po co, jak i tak cała władza poprze to w ciemno, jak popierała dotąd. Nie ma co jakiejś dyskusji publicznej na ten temat wzniecać ;-)

Podobnie jest z komunikatami po ostatniej wizycie Waszczykowskiego w USA. Nic o TTIP: http://msz.gov.pl/pl/aktualnosci/wiadomosci/minister_witold_waszczykowski_rozmawial_z_czolowymi_waszyngtonskimi_think_tankami

Ryan odwiedza również UK, które namawiać będzie do zawarcia paktu podobnego do TTIP ale  dwustronnego.
https://www.euractiv.com/section/economy-jobs/news/ryan-washington-will-chart-a-path-forward-on-ttip

Czy wrócimy po prostu do starego projektu, czy też będzie przygotowane coś nowego, tego nie wiemy, ale na rewolucję w podejściu do tego dealu bym nie liczył.



środa, 12 kwietnia 2017

Wizyta dyplomatów w siedzibie właściciela TVN w USA

Oficjalnie jako część pobytu w Knoxville (po co odwiedzać to miasto?*) do siedziby właściciela TVN czyli Scripps Networks Interactive zawitał Ambasador Polski w USA Piotr Wilczek i były ambasador USA w Polsce, Victor Ashe. Czego dotyczyło spotkanie nie wiemy, ale z uwagą będę śledził dalsze poczynania ekip "informacyjnych" TVN.


Przy okazji ambasador wygłosił wykład  “Poland and the World” na uniwersytecie: https://tntoday.utk.edu/2017/04/10/polish-ambassador-speak-baker-center-april-12/
Wykłady są sponsorowane przez byłego burmistrza Knoxville, ambasadora Asha. W ramach serii wykładów "The Ashe Distinguished Lecture Series", pół roku temu wykładał tam Radek Sikorski. http://tntoday.utk.edu/2016/09/15/polish-foreign-minister-speak-uts-baker-center-september-21/

Ambasador został też honorowym obywatelem miasta.




Przy okazji polecam świeży artykuł "Propaganda TVP vs propaganda TVN-u: Raport o polskich mediach" ( w którym zresztą zostałem wymieniony z uwagi na zainteresowanie podobnymi tematami, co jest miłe ). Autor bloga "No more maps" jest raczej podróżnikiem niż typowym komentatorem spraw z naszego grajdołka, więc tym bardziej warto.



* Polska Wikipedia jako jedyną ciekawostkę dotyczącą tego miasta podaje iż "W okolicy miasta znajduje się jedna z nielicznych "trupich farm" czyli wyodrębnionych terenów, na którym prowadzone są badania rozkładu zwłok przez antropologów sądowych.


Update 27.04

Po dwóch wizytach po wizycie ambasadora w siedzibie właściciela TVN, postanowiłem sprawdzić czy coś się zmieniło. Włączyłem Fakty o 19.00

Na dzień dobry szczucie na PiS sondażem dotyczącym drugiej tury wyborów w 2020 i promocja Tuska. Oczywiście, jak to w Polsce, sondaż jest skręcony.
Info o tych co to kręcą tu:

Ciacek:  http://niezalezna.pl/97816-co-laczy-dyrektora-sondazowni-i-platforme-obywatelska-publikowal-na-stronie-think-tanku-po

Grabowski   http://m.niezalezna.pl/84898-czlowiek-tuska-gazprom-i-federacja-rosyjska

Potem informacja o jakimś nieistotnym spotkaniu Szydło z wojewodami ale z podkreśleniem że chodzi o ich dyscyplinowanie. I następnie poprzedni skręcony sondaż i znowu jazda po Dudzie.

Następnie materiał o zmianach w prawie Ziobry ( tu w miarę obiektywny materiał, tylko na początku postraszenie widzów tym że Polacy chcą mieć broń palną). I potem znowu o PiS że coś tam. I wyłączyłem

Czyli tak jak było dotąd - huzia na PiSiora, a jakiekolwiek istotne informacje o tym co się dzieje w kraju czy na świecie nie załapały się, przynajmniej na początek.

Podsumowując - żadnych zmian, a ambasador chyba po prostu wpadł do Scrippsa żeby zrobić sobie zdjęcie i wpisać do sprawozdania że coś tam próbował.

A tu info o naszej dyplomacji w USA: http://nczas.com/publicystyka/amerykanska-kleska-waszczykowskiego-zadziwiajace-ruchy-ministra/



piątek, 7 kwietnia 2017

Alma żyje?

Sieć delikatesów, która złożyła wniosek o upadłość ( http://www.fakt.pl/pieniadze/zakupy/alma-market-oglosila-upadlosc-umorzono-postepowanie-sanacyjne/6cwe9ly ) nadal się rozwija. Formalnie rzecz biorąc to rozwija się coś co ma z tą siecią niewiele wspólnego ale praktycznie to jest to samo. Tyle że nie obciążone długami.

Otóż w Gdyni w lokalu gdzie była Alma powstały nowe delikatesy. Kto bywał w Almie i wejdzie do tego sklepu od razu zauważy że rozstaw w środku i w dużej części asortyment jest taki sam. Pracują tu także niektórzy ludzie z „dawnych” czasów. Nawet wizualnie logo jest takie samo. Tylko nazwa inna. I właściciel, którym jest posiadacz niewielkiego sklepu obok, w kompleksie, do którego Alma miała się przenosić. Ten kompleks stoi nadal w dużej mierze pusty. Przez dłuższy czas leżały tam tylko przewiezione regały z Almy.



Sygnał o podobnym rozwiązaniu mieliśmy niedawno z Gdańska: http://finanse.wp.pl/kat,1033781,title,Alma-dziala-dalej-Tyle-ze-jako-delikatesy-niskich-cen,wid,18594265,wiadomosc.html Ale w Gdańsku właściciel twierdzi że w żaden sposób nie jest związany kapitałowo ani organizacyjnie ze spółką Alma S.A. , zaopatrzenie do sklepu zorganizowali sami, a logo pożyczyli za zgodą firmy.

W Gdyni natomiast zaopatrzenie wygląda na zorganizowane dokładnie tak jak to było w Almie. Doświadczenie podpowiada mi że odtworzenie tego łańcucha przez pojedynczy sklep byłoby niemożliwe. Wygląda mi to bardziej na jakąś franczyzę, do której zresztą Alma przygotowywała się w przeszłości (nawet coś już na zasadach franczyzy działało).

Tak więc Alma sobie upada i notuje straty (http://www.dlahandlu.pl/handel-wielkopowierzchniowy/wiadomosci/strata-almy-za-ubiegly-rok-to-233-mln-zl,59956.html ), a biznes dalej działa sobie w najlepsze. Kto na tym zarabia?


PS. Czyli Jerzy Mazgaj nie stracił? I w dodatku podobno już go ta sprawa nie dotyczy, jak sam twierdzi: http://www.dziennikzachodni.pl/aktualnosci/a/krajobraz-po-almie-z-sieci-marketow-zostaly-dwa-w-krakowie-i-sopocie,11914854/